Niedzielne tapas w Czerwonej Papryce

Mieliście zapewne taki dzień, gdy po całym tygodniu harówy chcieliście zrelaksować się w miłej atmosferze przy przyjemnej muzyce i smakowitych przekąskach. Tak i my, zmęczeni pracą i nauką, postanowiliśmy udać się do tapas baru Czerwona Papryka na poznańskim Starym Rynku. Byliśmy kiedyś w tym miejscu, jednak od poprzedniej wizyty minęło sporo czasu, a i smakowe reminiscencje uleciały gdzieś ze zatłoczonej informacjami i obowiązkami głowy. Przy wejściu przywitał nas w swym ojczystym języku hiszpański barman, którego uroda – jeśli wierzyć miejskim legendom – jest jedną z przyczyn popularności tego miejsca wśród nastoletniej i studenckiej młodzieży płci pięknej. Nie mi to jednak oceniać. Skupmy się na samej restauracji.

Wystrój od razu przywodzi na myśl iberyjskie knajpki z dobrym lokalnym winem i przekąskami. Niestety, jako kierowca nie mogłem rozkoszować się alkoholowymi napitkami, jednakże dobrego tapas nie sposób było sobie odmówić. Postanowiliśmy spróbować po dwie pozycje z obszernego menu. Na pierwszy ogień poszła kanapka z serrano oraz grillowana śliwka z boczkiem posypana kminkiem. Zwłaszcza ta druga pozycja wzbudziła naszą ciekawość, gdyż – jak sama nazwa wskazuje – jest w niej bekon, a to wystarczający powód, by ją zamówić.

czerwona papryka 1 czerwona papryka 2

O ile kanapka z szynką była całkiem zwykła, a samo mięso dobre, ale bez fajerwerków, to roladki bekonowe już stały poziom wyżej. Wędzoność i słodycz śliwki doskonale uzupełniały się z boczkową nutą. Jak dla mnie to danie zyskałoby sto procent, gdyby bekon był marynowany w whisky i karmelizowany, ale i tak było nieźle. Przekąska podana została na ciepło w glinianym naczyniu,

czerwona papryka 4 czerwona papryka 3

Na drugi ząb poszła tradycyjna hiszpańska tortilla z ziemniakami oraz wątróbka z malinami na rukoli. Niestety, Justyna nie miała szczęścia do swoich dań tego dnia, gdyż tortilla była średniej jakości omletem bez wyrazu. Z drugiej strony – czegoś takiego jak moja wątróbka jeszcze nie jadłem. Samo pojawienie się tej pozycji w menu wywołało moje zaskoczenie, ponieważ do tej pory świńską wątrobę spożywałem jedynie z cebulą i pieprzem. Wersja ze słodkimi malinami dała mi jasny sygnał, że nie mogę tego przepuścić. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. To jedno z tych dań, które się pamięta tygodniami po skosztowaniu. Niesamowite połączenie i przepyszny smak. Mięso mięciutkie, bez ryzykownej dla tego rodzaju podrobów goryczy, świetnie skomponowane z malinowym sosem, a do tego pikanteria rukoli. Z całego serca mogę polecić wybór tej pozycji z menu. Mimo że figuruje ona w sekcji sałat, można się jedną porcją całkiem najeść. Mogłoby chyba zyskać jedynie poprzez dodanie masła czosnkowego do bagietki, gdyż ta była sucha.

Podsumowując nasze niedzielne popołudnie, jesteśmy zadowoleni z wizyty w Czerwonej Papryce. Żadne z dań nie było niesmaczne, a smak wątróbki z malinami zniwelował lekki zawód spowodowany nijakością tortilli. Jeśli do czegoś miałbym się jeszcze przyczepić, to czas oczekiwania na zamówienie i na samo zainteresowanie ze strony obsługi był ciut za długi, jednak zostaliśmy za to od razu przeproszeni. Jako że menu lokalu jest całkiem spore, zapewne jeszcze to miejsce odwiedzimy.

Po drodze byliśmy jeszcze na kawie w Sztukafeterii, jednak recenzja będzie po kolejnej wizycie, gdyż czekamy na świeżą dostawę ziarna.

Czerwona Papryka

Adres: Stary Rynek 49, Poznań

Facebook: Klik

Reklamy
Niedzielne tapas w Czerwonej Papryce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s