Shivaz – Indie w centrum Poznania

Wtorek, 16:30. Półtorej godziny na obiad w zabieganym dniu. Biegnę. Czasu za wiele nie ma, a nie chcę po raz kolejny łapać fast foodu z McDonalda czy leżących cały dzień, permanentnie odgrzewanych rzeczy z Express Marche. Między jednym i drugim miejscem, obok Teatru Polskiego wypatruję restaurację. Nazywa się Shivaz i serwuje kuchnię indyjską. Słyszałem tę nazwę już wcześniej, ale wydaje mi się, że kojarzyłem ją z inną lokalizacją (na Podgórnej). No nic – raz kozie śmierć. W środku witają mnie tradycyjne dla orientalnych lokali kolory przywodzące na myśl wschodnie haremy. Dominują akcenty fioletowo-purpurowe i biel. Wygląda przyjemnie. Od progu wita mnie urocza kelnerka, która swą uprzejmością bije na głowę większość obsługi w innych restauracjach. Jest to w sumie zrozumiałe, gdyż byłem tam jedynym klientem. We hinduskich wnętrzach kręcił się śniady jegomość władający językiem angielskim – chyba właściciel, albo przynajmniej menedżer. Na kucharza nie wyglądał. To zwiastowało prawdziwe, realnie orientalne jedzenie, pełne smaku i harmonii.

shivaz 1Na tak zwaną czekajkę otrzymałem indyjskie pieczywo i sos jogurtowy z ogórkiem. Klasyk. Kolor niezbyt naturalny – intensywnie zielony – aczkolwiek w smaku dobry. Naan chrupki i aromatyczny. Z niecierpliwością czekam na danie główne, na które zamówiłem baraninę w pikantnym sosie pomidorowym. Jako zwolennik wyższych zakresów skali Scovillea, oczywiście poprosiłem o bardzo ostrą wersję. Hinduska kuchnia podawana w Europie jest odpowiednio przeskalowana, gdyż obrońcy Okcydentu niezwykli jadać tak ostro, jak mieszkańcy Mumbaju. Biedactwa nie wiedzą, co tracą. Do baraniny wziąłem ryż z limonką. Podczas wybierania posiłku, w oczy rzuciła mi się ciekawostka: do godziny bodaj 15 restauracja serwuje menu lunchowe, które jest około… 50% tańsze niż zwykłe! Niestety, przyszedłem godzinę za późno.

shivaz 2Na stole w końcu pojawiła się moja potrawa. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, okazała się ona tylko odległym snem o Gangesie, o smaku niewspółmiernym do miłego dla oka wystroju i przeuprzejmej obsługi. Mając porównanie z limonkowym ryżem, mój sos pomidorowy był po prostu kwaśny – i to kwaśny octowo. Pikanteria dopiero uderzała na drugim planie. Samo mięso raczej zwykłe i bez szału. Nie mogę natomiast narzekać na porcję. Jednym daniem głównym można było się najeść. Szkoda, że niezbyt smacznie…

Menu restauracji jest ogromne, a samo miejsce prowadzi rodowity Hindus, co sugerowałoby, że powinno być świetnie. Ja jednak nie wspominam dobrze wizyty w Shivaz. Czy dam temu lokalowi jeszcze jedną szansę, zamawiajac coś zupełnie innego? Być może. Póki co uważam, że są dużo lepsze miejsca w tym mieście, a i cena za danie główne (34 zł) jest bez wątpienia powyżej jakości serwowanego dania. A może po prostu trafiłem na zły dzień kucharza…

Shivaz Club & Restaurant

Adres: ul. Mielżyńskiego 16 / 3a, Poznań

Facebook: Klik

Reklamy
Shivaz – Indie w centrum Poznania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s