Craft Beer Camp 2015

250484_960460507319078_2205491362361082410_nIMAG0046IMAG0050IMAG0053

Gdy większość piwnych blogerów bawiła się w Trójmieście na Hevelce, wielkopolscy koneserzy craftu rozbili po raz kolejny namioty w Annopolu z okazji organizowanej przez browar Gzub imprezy o nazwie Craft Beer Camp. Dla mojej osoby był to debiut, a że lubię robić rzeczy po raz pierwszy, z ekscytacją oczekiwałem na to wydarzenie. Z Poznania wyruszyliśmy w piątek wieczorem, więc gdy dotarliśmy na miejsce, zabawa zdążyła już nabrać tempa. Goście mieli do dyspozycji pole namiotowe z pełnym węzłem sanitarnym, teren do zabaw sportowych i – rzecz jasna – stanowiska z piwem i jedzeniem. Akompaniament do chmielowych igraszek stanowiła pyszna wołowina od Chyżego Wołu (świetne ozorki!), a także pierogi, kopytka i zapiekanki. Zmęczeni piwem mogli zaś szybko wstać na nogi dzięki pysznej kawie serwowanej przez wyjazdową ekipę Brismana. Oprócz gastronomii, odwiedzający mieli możliwość zrobienia zakupów na stoiskach Centrali Piwnej czy Alkei, a także zaznajomienia się z asortymentem piwnych kosmetyków Saela. Niedaleko stanowisk z piwami odbywał się także pokaz warzenia. Atmosfera na festiwalu panowała ciepła i familijna. Oprócz gromady piwnych geeków, nie zabrakło rodzin z dziećmi, zabaw sportowych i gier towarzyskich, a także wspólnego muzykowania do rana. Imprezę odwiedzili również rowerzyści biorący udział w lokalnym rajdzie. Przy okazji festiwalu udało się nam zwiedzić powstający na miejscu fizyczny browar, w którym Gzub ma niedługo rozpocząć regularne warzenie. Być może dzięki temu wieść o dobrym piwie z Annopola dotrze pod strzechy także w odleglejsze partie kraju. Tego pozostaje im życzyć na przyszłość.

IMAG0065IMAG0064 IMAG0062IMAG0063

Co do samego piwa – czyli clou wydarzenia – swój asortyment zaprezentowało osiem browarów z Polski i dwa z zagranicy. Zacząć należy oczywiście od gospodarzy. Gzub zaprezentował swoje dwa standardowe piwa (Piknik z Dzikiem i Officer Crabtree), a także nowość uwarzoną wraz z Pracownią Piwa pod nazwą Rogaty Tłuścioszek. Ten ciemny, mocny saison (7,5% ABV) okazał się udanym eksperymentem – dość wytrawnym w odczuciu i o przyjemnie owocowo-ziołowo-przyprawowym smaku. Dało się w nim wyczuć także nuty typowe dla ciemnych belgijskich piw, jak rodzynki czy suszone śliwki. Bogactwo smaku sprawiło, że piwo gospodarzy zajęło trzecie miejsce w konkursie na Grand Prix festiwalu. Kolejny wystawca – Bednary – przywiózł summer ale o nazwie Cytron, który niestety nie zachwycał głębią smaku, a także klasyczny dry stout – Czarny Karzeł. Tu już było bardzo smacznie i bezproblemowo. Pracownia Piwa z nowości zaprezentowała wspomnianego Tłuścioszka, a także Baciara – saison IPA – który to otrzymał srebrny medal w festiwalowym konkursie. Piwo piło się z nieukrywaną przyjemnością. Rześkie, przyprawowe, z sympatyczną nutą owoców tropikalnych. Artezan nic bardzo nowego nie przywiózł, gdyż Star Cysternę piłem już w Domu Piwa. Piwo zdobyło główną nagrodę festiwalu dzięki głosom konsumentów, co potwierdza, że trunki leżakowane w beczce mają potencjał, by stać się hitem sprzedażowym. Piwo doskonale łączy ze sobą głęboką czekoladę, charakterystyczną oleistość stoutu owsianego, waniliowo-dębowe nuty beczkowe, a nawet smak whisky. Kingpin zaprezentował się klasycznie – ze znanym i lubianym Geezerem (świetna kawa!) oraz mocno herbacianym Mandarinem. Craft Beer Camp był również jedną z ostatnich okazji (ściślej mówiąc: przedostatnią), by spróbować Funky Cherry z Browaru SzałPiw. Wielka szkoda, że to piwo się kończy, gdyż z wiekiem nabiera ono coraz lepszego smaku i aromatu. W kategorii piw kwaśnych może równać się z najlepszymi. Kraftwerk niestety się nie popisał – ich Czort był płaski jak klatka piersiowa dziesięciolatki. Szkoda, bo debiut browar ten miał niezwykle udany. Zeszłoroczny Bebok na Poznańskich Targach Piwnych to jeden z najlepszych coffee stoutów, jakie piłem. Ostatnim z polskich wystawców był dziewiczy dla mnie Browar Trzech Kumpli, który na sześć piw przywiózł aż cztery w stylu IPA, a do tego dwa saisony. Z całego chmielowego towarzystwa aromatem cytrusów najbardziej buchała Califia i szczerze mówiąc dziwię się, że nie dostała się na podium konkursu. Cóż – konkurencja okazała się zbyt silna. Piwo poza aromatem zachwycało wytrawnym charakterem i świetną pijalnością. Native American to z kolei ciut słodsze podejście do stylu, bardziej zbalansowane i przez to mniej ciekawe, choć nie powiem, że złe. Do tego doszły odmiany pszeniczna i sesyjna: Pan IPAni to napój bardzo rześki, z obecnymi w aromacie i smaku białymi nutami (melon, cytryna, liczi), zaś Piece of Cake to ciut mniej intensywna wersja Califii. Wszystkie cztery okazały się pijalnymi propozycjami, z jednym wyróżnieniem na duży plus. Spośród saisonów udało mi się spróbować tylko jednego – Otwarcie Sezonu, który pachniał drożdżami, ziołami, z lekką nutą gum balonowej i przypraw. Niestety nie mam żadnych zapisków co do piw z Tigertops, natomiast przy kranach Rooie Dop spędziłem sporo czasu. Daily Grind, czyli ich coffee porter, to doskonały akompaniament do śniadania (albo posiłek zamiast niego…), z bardzo intensywną kawą w aromacie i smaku. Jako że uwielbiam piwa z kawą, była to pozycja obowiązkowa. Świetnie także orzeźwiało w gorącą pogodę kolaboracyjne Ring Your Mother XS w stylu berliner weisse. Do tego wszystkiego należy dodać degustację cydrów z Ignacowa. Dotąd nie sądziłem, że ten napój może być tak dobry. Ostatecznie przekonały mnie długo leżakowane butelki, w których wszystko, co najlepsze, wydobyły dzikie drożdże. Połączenie aromatów stajennych z kwaskowatością rajskich jabłek użytych w produkcji wyszło przepysznie.

IMAG0047IMAG0048IMAG0055IMAG0057

Obyło się bez większych wpadek – może poza kłopotami z nagazowaniem Cytrona i Czorta, a znakomitych piw było więcej, niż dało się wypić w dwa dni. Jak do tego dodać jeszcze sporo dzieł domowych próbowanych przy namiotach czy na… traktorze, to aż się chce tam wrócić za rok. Mam nadzieję, że wówczas budowany na gospodarstwie browar Gzub funkcjonował będzie już pełną parą i zaskoczy nas czymś specjalnie przygotowanym na tę okazję. Dzięki organizatorom za świetną imprezę, dzięki całej poznańskiej Loży, a także wszystkim piwowarom, którzy przywieźli pyszności. Do zobaczenia na Craft Beer Camp 2016!

Reklamy
Craft Beer Camp 2015

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s