Premiera Browaru Setka – Kapitan Drake

W ubiegłym tygodniu miałem przyjemność uczestniczyć w oficjalnej premierze pierwszego piwa z nowego browaru na poznańskiej mapie piwnej. O ile inicjatywa jest nowa, to już marka i ludzie stojący za nią są dobrze znani wszystkim miłośnikom dobrego piwa w mieście. Mowa oczywiście o Browarze Setka, utworzonym przez ekipę znanego i lubianego wielokranu o tej samej nazwie.

JpegPierwsze piwo Grzegorz, Seweryn i Maciek uwarzyli w Widawie, u doświadczonego Wojtka Frączyka, dopełniającego skład Browaru Setka – i od razu uderzyli z grubej rury jeśli chodzi o styl. Nie wypuścili na rynek kolejnego podobnego do siebie pale ale z amerykańskim chmielem, lecz postanowili zaszaleć z ambicją i kreatywnością. Ich debiut – Kapitan Drake – to mojito gose, czyli piwo kwaśne, słone, doprawione limonką, a na dodatek chmielone na zimno Mosaikiem. Już przed spróbowaniem tego trunku należało wyrazić swój podziw za odwagę. Przynajmniej ja, jako człowiek uwielbiający wszelkie eksperymenty i dziwactwa w każdej dziedzinie życia, na pewno przyjąłem wiadomość odnośnie stylu debiutanckiego piwa Setki z szerokim uśmiechem na ustach.

JpegPiwo prezentowało się niczym świeżo wyciskany sok z cytryn pity w letnim ukropie na Starym Rynku podczas podziwiania skąpo ubranych kobiet zażywających miejskiej kąpieli słonecznej. Jasnożółta barwa, weizenowa mętność i trwała, śnieżnobiała piana przywodziły w ten październikowy wieczór na myśl minione ciepłe dni. Na aromat piwa składały się mocne uderzenie świeżo startej limonki oraz cytrusowa nuta chmielu Mosaic z odrobiną orzeźwiającego soku z białej cebuli. W smaku sól czuć było delikatnie, natomiast pierwsze skrzypce grał cytrynowy kwasek, uzupełniany oczywiście o drugi rodzaj kwaśności pochodzący od kwasu mlekowego. Co ciekawe, udało mi się dowiedzieć, iż osiągnięty został on w tym piwie dzięki metodzie sour mash, czyli poprzez zakwaszanie zacieru. Jak można było się przekonać, efekt okazał się bardziej niż zadowalający. Wracając do aspektu słoności, to kilka osób uznało, iż soli jest tu za dużo, natomiast ja jako człowiek przyzwyczajony do mocno słonych mięs tego nie zanotowałem. Smak słony jest oczywiście wyczuwalny, ale na stonowanym – według mnie – poziomie. Dopiero w posmaku, pod koniec picia, mamy uczucie cierpkości wokół ust, spowodowane właśnie oddziaływaniem soli. Jeżeli chodzi o pijalność, to ta stoi na bardzo wysokim poziomie. Piwo pochłania się bardzo szybko, a kompozycja smakowa sprawia, iż jego rześkość byłaby idealnym rozwiązaniem na zwalczanie skutków lipcowego upału. Szkoda, że Setka nie wypuściła Kapitana Drake’a kilka miesięcy wcześniej, gdyż byłby to absolutny hit lata na polskiej craftowej scenie.

12091300_1711365189077364_7008945226349831094_o[1]Na koniec pochwalić muszę też gustowne grafiki i etykiety, jakie do Kapitana Drake’a zaprojektowała Iwona Przybyła, wraz z autorską interpretacją samej postaci legendarnego korsarza. Jak już wiadomo, Browar Setka nie ma zamiaru spoczywać na laurach i w najbliższych dniach premierę będzie miało kolejne piwo pod tą marką – Enigma – amber ale uwarzone w Browarze Jana w Zawierciu. Biorąc pod uwagę, iż zapewne niedługo potem pojawią się kolejne propozycje tej sympatycznej ekipy, warto już sobie zaplanować trzeci weekend listopada na Poznańskie Targi Piwne, gdzie piw Setki na pewno nie zabraknie. Gratuluję i na zdrowie!

Reklamy
Premiera Browaru Setka – Kapitan Drake

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s