Co przyniósł nam francuski Kogut?

Niedawno odwiedziliśmy Luganę oraz Świńskie Uszy, co mogliście obserwować na żywo, jeśli śledzicie nas na Instagramie. Spędziliśmy tam świetny czas i z pewnością jeszcze nie raz tam wrócimy. Prawdę mówiąc trafiłem do Uszu niedługo po raz drugi, tym razem na kolację rodzinną, kiedy to spróbowaliśmy bardzo dobrych żeberek. Jeśli chodzi o to danie, wciąż jednak nie było dane mi przetestować podobno najlepszych z Lars, Lars & Lars. Kiedyś trzeba będzie nadrobić… W odświeżonej Luganie jak zwykle największe wrażenie zrobiło moje ulubione wino Primitivo di Manduria, a także świetna kaczka czy eksperymentalna odmiana caprese. A Wy już odwiedziliście te miejsca? Ostatnio zaś wpadliśmy do znanego nam Bistro La Cocotte, gdzie bywaliśmy już wcześniej z okazji Culinary Fest.

Tym razem niestety dotarłem spóźniony (praca), jednak zdołałem uchwycić co nieco moim aparatem i smakowymi kubkami. Jak podkreślała gospodyni imprezy, większość składników używanych w kuchni Bistro sprowadzana jest bezpośrednio z Francji, a oprócz jedzenia goście mogą raczyć się dobrymi francuskimi winami. Spójrzmy jednak do menu. Obie przystawki: szparagi z jajkiem w koszulce oraz tarta ziemniaczano-porowa z serem gruyere z powodzeniem mogłyby znaleźć swoje miejsce wśród pozycji śniadaniowych, których – jeszcze – w La Cocotte nie ma. W ogóle w Poznaniu brakuje dobrych miejsc na śniadania, a przecież nawet wystrój Bistro pasuje doskonale na poranne pyszności! Następna pozycja to zupa z pieczonego rabarbaru. Tu mogłem zauważyć, jak różna jest percepcja smaków wśród ludzi. Ja, jako osoba stroniąca od cukru, uznałem tę pozycję za słodką, wręcz deserową, zaś niektórzy czuli przede wszystkim kwasek. Zapewne moje odczucie spowodowane było tym, że uwielbiam mocno kwaśne piwa, sok z cytryny bez cukru na orzeźwienie i nie przepadam za słodyczami. Bardzo ciekawe przełamanie tej słodko-kwaśnej nuty wprowadziły chipsy z suszonych jabłek, kręcące się na podniebieniu na drugim planie. Dla osób lubiących eksperymenty i tego typu delicje, polecam zdecydowanie. Ja w moje rejony smakowe udałem się natomiast podczas degustacji dań głównych. Najpierw dużo radości dała mi jagnięcina navarin w zredukowanym winnym sosie, w akompaniamencie świeżych, wiosennych warzyw. Smak przypominał mi Bałkany i chwile cudnie tam spędzone przed paroma laty. Drugą propozycję menu stanowi polędwica z dorsza, która smakuje wyraźnie, mięsiście i ma wyraźnie sprężystą teksturę. Naprawdę kucharz wyciągnął z tej ryby tyle, ile się dało. Do tego mamy biały sos i ziemniaczane puree. Desery – jak wiecie – to nie moja bajka. Tort dacquoise z bezą był smaczny, acz bardzo słodki, więc porcja degustacyjna była maksymalnej wielkości jak na moje kubki smakowe. Jeśli lubicie poziom słodkości zbliżony do tureckiej baklawy, to na pewno wam posmakuje. Tarta cytrynowa wprowadziła nieco rześkości  i kwasku, więc zjadłem ją z przyjemnością. Całej degustacji towarzyszyły trzy rodzaje francuskiego wina. Jeśli chodzi o piwo, w ofercie obecnie znajdują się belgijskie klasyki, np. Leffe Blonde.

Jak widzicie, w Bistro La Cocotte swoje smaki odnajdzie prawie każdy. W opcji wegetariańskiej można np. otrzymać czarną soczewicę z dodatkiem buraka. Miłośnicy słodkości mogą rozpocząć wieczór od rabarbarowego kremu, a zakąsić go smacznym dacquiosem. Mięsożerców zaś na pewno  usatysfakcjonuje jagnięcina i dorszowa polędwica. Już niedługo Poznań Za Pół Ceny, w którym Bistro La Cocotte bierze udział, więc warto przyjść i spróbować samemu!

Reklamy
Co przyniósł nam francuski Kogut?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s